Once again: jak co roku w polskim radiu koncert wyśmienity i przed premierą płyty

Sting i Shaggy wczoraj w studiu, nie w sali koncertowej Pr. Pierwszego  Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. I ja to widziałam, bo tym razem można sobie było online oglądać i słuchać głosy bohaterów wydarzenia. Przed premierą płyty; premiera 20 kwietnia. Dla wszystkich, co kochają Stinga zawsze WOW, nieważne z kim i gdzie. A tutaj zawsze smaczki, bo skąd taki duet? Otóż żona Stinga lubi słuchać Shaggiego. Shaggy wystąpił z propozycją, polubili się i zaangażowali we wspólną pracę, czy jak się mówi teraz projekt, czego owocem jest płyta z kierunkowymi do artystów 44/876 Wlk. Brytania i Jamajka. Są jak bracia bliźniacy powiedział Sting, Shaggy stwierdził, że on jednak z innej matki. Fajnie że sprawiło im to radość, a nam słuchaczom dało frajdę w postaci muzyki nagranej na płytę. Bo warto próbować nowe smaki, warto tworzyć coś nieoczekiwanego, czego nie było, trudno sobie wyobrazić, bo czemu nie? Szczególnie w muzyce i  sztuce daje to niesamowite efekty. Niezapomniane wrażenie Metalliki w sali koncertowej na koncercie z muzykami symfonikami i co? Wyszło i wrażenie niezapomniane. Tutaj też tak było, choć spotkanie „policjanta z wojskowym”, to jednak spokrewnione ze sobą służby i wyszło wybornie. A poza efektami audio, to co już nie raz było widać u Stinga; teraz  czystą radość obu panów, z tego co czynią. Towarzyszył im jeszcze gitarzysta Stinga Dominic Miller i było cudnie, grało cudnie, bo w w sali takiej nagrywa się niejedno, więc akustyka na najwyższym poziomie i absolutny luz, artyści sobie siedzieli w koszulach, więc absolutnie nie przeszkadzały mi spodnie Shaggiego, których Sting by nie założył, mimo całego swojego luzu, jedyna różnica pokoleniowa.
I był bis. I jak to miło z ich strony, że dla królowej Elżbiety II wystąpią w Royal Albert Hall po premierze płyty.  Do następnego razu więc Mr Sting, that was
a great pleasure to hear you again.

e-wita

Reklamy

Zauważać, zachwycać się, czy nawet zakochać się na wiosnę…

kiedy wokół szaro, buro po tęgich mrozach brr. Nie za bardzo się chce, czuje się delikatnie mówiąc średnio. Zauważyłam jednak pierwsze oznaki wiosny, że dzień coraz dłuższy, że ptaki śpiewają tak inaczej i wcześniej, czyli już wiosna, choć za bardzo jej jeszcze nie widać to w powietrzu już czuć. Zaczyna robić się cieplej i wtedy cieszy coraz więcej, dostrzegamy coraz to nowe powody do zachwytu. Bo zachwyt ma sens, bez namysłu, spontanicznie coś zachwyca i od razu robi się lepiej, jaśniej, radośniej. I łatwiej dostrzec coś, co sprawia, że można się zakochać i to wcale niekoniecznie w kimś. Może to być piosenka, czy książka czy film jakieś „coś”, mój prywatny, cudny zachwyt, który nadaje sens.                                                                                                                                 Bardzo zachwycił mnie film” Twój Vincent”. Fantastyczny pomysł  żeby zrobić film na kanwie obrazów van Gogha. To tak jakby było się w galerii i kinie jednocześnie. Przy okazji ostatnich chwil z życia malarza wątek niemal  kryminalny. Można się poczuć dumnie, że to Polka i brytyjski producent stworzyli coś tak pięknego;  bo sztuka jest czymś co otwiera oczy, pokazuje świat i porusza. Pomaga żyć uważniej, piękniej, bardziej. Nie pozostawia obojętnym. Kiedy odkryta na nowo piosenka zachwyca i śpiewamy pod nosem, to żyć się chce i nawet kiedy szaro i buro i usłyszy się i zanuci to piękny jest dzień. I kiedy ponownie odkrywamy piękne i mądre słowa to wiosna już jest, w nas. Ostatnio zachwycam się coverem Mistrza Młynarskiego, którego fenomenalnie dokonała Daria Zawiałow „Jeszcze w zielone gramy”.

Zachwytu życzę,

e-wita

Idą święta i prezenty kupić czas

Dzisiaj Mikołajki, takie preludium prezentowe. Czy dostała/eś  coś dzisiaj? Fajnie coś dostać; to zupełnie inaczej niż kupić sobie samej/mu.

Czy to jest ważne, czy potrzebne, co za pytania? Jeśli się jest blisko związanym z rodziną to  oczywiste, że tak. I tylko pytanie czy symbolicznie czy kosztownie sprawiamy sobie niespodzianki pod choinką. Tak myślę, że niespodzianki są najfajniejsze. Takie niebanalne,  fajne, to mogą być nawet skarpetki świąteczne (śmieszne, niezwykłe).

A najważniejsze to przecież, żeby pobyć razem, żeby się spotkać, ogrzać w ciepełku bliskości życzliwych sobie ludzi. Przeważnie jest to rodzina, choć zdarza się, że przyjaciele są bliscy. Ważne, żeby nie być samemu w ten czas i jeśli wiemy, że ktoś może zostać sam zapytajmy, zaprośmy. Może też się ogrzeje a i nam sprawi to radość.

Od nas zależy jaki to będzie czas, czy będziemy dla siebie dobrzy, czy będziemy się uśmiechać do siebie, czy będziemy śpiewać kolędy?

e-wita

Ps.Możemy to sobie sprawić, a żeby ten czas sobie wzajemnie podarować potrzeba współpracy wzajemnej, podzielmy się obowiązkami! Koniecznie.

e-w.

Jedna kropla zaczyna deszcz.

Dekretem króla kobiety od przyszłego roku będą mogły samodzielnie prowadzić samochód. Gdzie w XXI w. dotychczas nie było to dane kobietom …?Nieprawdopodobne,
a jednak na tę zmianę musiały czekać Saudyjki do dzisiaj. Te które się ośmieliły prowadzić same samochód trafiały za to do więzienia…

Oglądałam film o dziewczynce, która marzyła o rowerze, ponieważ też mieszkała gdzieś, gdzie nie było to oczywiste, było dostępne tylko dla chłopców. Miała kolegę, dzięki któremu udało nauczyć się jej nawet jeździć. To było skryte marzenie. Wzięła nawet udział w konkursie koranicznym, żeby móc zrealizować swoje marzenie. Wygrała, nieopatrznie przyznała się do tego, co zamierza zrobić z wygraną i nie dostała nagrody… Na szczęście  mama dopomogła i spełniła marzenie córki, jakże śmiałe w kraju, gdzie religia tego zabrania.
W Arabii Saudyjskiej kobiety mogą jeździć wprawdzie na rowerze, jest to jednak obwarowane ograniczeniami – męskim opiekunem, więc można ale, tak jakby nie całkiem wtedy kiedy ma się do tego chęć, i niekoniecznie z tym, z kim się chce. A tu taki przełom. Te mieszkanki Arabii Saudyjskiej, które zrobiły  międzynarodowe prawo jazdy mogą już zacząć jeździć. A te które chcą zrobić to w swoim kraju muszą trochę poczekać. Absolutnie wielkie wydarzenie takie na które czekały aż do dzisiaj; dla Europejek niewyobrażalne, że może być inaczej, choć nie wiem jak to się ma u tych mieszkanek naszego kontynentu, które noszą czador?

e-wita

Chciej więcej, zawsze

JGZnowu los zaskoczył. Był już w literaturze, co prawda dla współczesnych zamierzchła to przeszłość, Głowacki Aleksander, to jego pseudonim literacki. Janusz Głowacki był… Bardzo współczesny. Był fenomenalnym obserwatorem polskiej rzeczywistości. Bardzo trafnie i bez cienia sentymentu. To nie przysporzyło mu hurra entuzjazmu w kraju – nad Wisłą, no bo jak to, walić tak prosto z mostu. Może i dalej byłby średnio znany
i lubiany, i nierozumiany?, przez krytyków. Z pomocą przyszła mu historia. Stan wojenny zastał go w Londynie, gdzie został zaproszony na premierę swojej sztuki („Kopciucha”).
I tak zaczęła się jego światowa kariera. Nieczęste to
i godne uwagi, by ktoś z Polski zrobił tak spektakularną karierę na rynku amerykańskim, i to w teatrze. Może tylko w świecie: Gombrowicz
i Mrożek. Stąd może zaczął swoją autobiograficzną powieść właśnie od początków emigracji („Z głowy”). Ja też zaczęłam go poznawać właśnie od tej biografii,
a potem już poszło… Dzięki teatrowi słynna „Antygona w Nowym Jorku”. Króciutki „Ściek”- pokazywał realia soc-realnej rzeczywistości. „Żegnaj Dżerzi”to historia tragicznie zamarłego polskiego pisarza, któremu również udało się zrobić karierę w Stanach. a który skończył tragicznie, posądzony o plagiat. A napisał min. fantastyczną i zekranizowaną nowelkę „Wystarczy być”.” Dżanus …” doczekał się swojej pięknej i opasłej biografii. Podobno ostatnio pisał scenariusz. Zapamiętamy „Rejs” i że był współautorem dialogów. „Polowanie na muchy” i „Wałęsę człowieka z nadziei”. Pracował z najlepszymi. Nie było po nim widać tego wieku. Pamiętam Jego benefis w starej dobrej ” Trójce „. Niesamowite poczucie humoru i dystans do siebie. Był młody duchem, tym bardziej trudno uwierzyć, że nie zobaczymy go już; że BYŁ. Będzie brakowało jego pióra. Pozostanie jak wszyscy wielcy.

e-wita

Dziękujemy Pani , Pani Zofio

Co za dzień, co za dzień. Polsko jakich masz fantastycznych ludzi. I jacy rosną; świadomi swoich praw. My naród, my suweren. To piękne, co się dzisiaj wydarzyło. Kiedy głowa państwa wybiła się na samodzielną, suwerenną chciałoby się powiedzieć decyzję, na veto.

Do tej pory w polskiej historii veto, a szczególnie liberum veto nie kojarzyło się dobrze i nie miało żadnych pozytywnych konotacji. Od dzisiaj to się zmienia. Dzisiejsze podwójnie zapowiedziane veto prezydenckie daje radość i powód do dumy. Udało się. Wreszcie coś się udało nam jako społeczeństwu. No i pięknie. Tak powinno być, że się słucha obywateli, ich głosu. I pięknie, że są osoby, które potrafią dawać świadectwo, że warto ich słuchać, bo wiedzą, co mówią. I tu chwała Pani Zofii Romaszewskiej, że przekonała, że swoimi słowami wyraziła, to co wynikało z jej głębokiego przekonania, bo swoje już przeżyła i pewną analogię dostrzegła, z tym czego już kiedyś doświadczyła i nie chciałaby więcej doświadczać. Jak dobrze, że są tacy ludzie, co mają odwagę protestować, mają odwagę mówić. Mieć odrębne zdanie. Wiadomo że demokracja to głos większości, ale z poszanowaniem innych, a szczególnie prawa; w państwie praworządnym najwyższym prawem jest konstytucja i Trójpodział Władzy (ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza)
i nie można jej sobie ot tak zmieniać i obrażać, tych którzy myślą inaczej. Mają do tego prawo. Mamy do tego prawo. Społeczeństwo obywatelskie ma siłę, ma moc. Bardzo się cieszę dzisiaj jako obywatelka tego kraju,  świadoma swoich praw i obowiązków.

e-wita

Kobieta z Aleksandrii, która chciała wiedzieć

na równi z mężczyznami, co nie było powszechne w czasach kiedy przyszło jej żyć. Mogłaby być wzorem dla Malali z Pakistanu. Co je łączy? Ojciec, który uczy, nie ogranicza i zachęca do zdobywania wiedzy. Zapewne ani ten starożytny ani ten współczesny nie sądzili, że to że chcą aby ich córki mogły się uczyć zaowocuje w przyszłości wyrokiem śmierci. Hypatia
z Aleksandrii urodziła się ok. 355 roku. Jej ojcem był astronom, matematyk i filozof Teon
z Aleksandrii.To z nim pogłębiała wiedzę pracując przy redakcji pism Ptolemeusza
i Euklidesa. To jej zawdzięczają swój stan dzieła Ptomeleusza – Tablice podręczne
i Almagest. Zajmowała się komentarzami i traktatami Arytmetyki Diofantosa i Stożkowymi – Apoloniusza z Pergi, matematyka podstawą, umysł ścisły w kobiecym ciele, w starożytności, kto by pomyślał? To potem nastały ograniczenia i podziały na szkoły dla chłopców i dziewcząt, z oddzielnym programem nauczania; przeważnie dla panien
z dobrych domów, które nie potrzebowały za dużo wiedzieć tylko wyjść za mąż.                                                                                                                                                                       A Hypatia to także filozofia, bo nikt nie powiedział jeszcze wtedy, że nie ma KOBIET FILOZOFÓW. Stworzyła drugą szkołę neoplatońską w Aleksandrii, zajmowała się spekulacją metafizyczną. Skupiła wokół siebie krąg uczniów dążących do doskonałości duchowej opartej na ideach Pitagorasa i Platona. Uważała, że rozwój duchowy to ścieżka dla wybranych,  zarówno chrześcijan jak i pogan.                                                                         Na co dzień wykładała astronomię i matematykę. Cieszyła się uwielbieniem i szacunkiem; była także autorytetem moralnym dla swoich uczniów. Jako aleksandryjka była dobrą, aktywną obywatelką z poczuciem obowiązku dla swojego miasta. Ta nietuzinkowość, czy nawet wybitność i na dzisiejsze czasy, stała się solą w oku dla pospólstwa i chrześcijan, szczególnie kiedy po postępowym i tolerancyjnym dla uczonej niewiasty biskupie Teofilu nastał św. Cyryl. Za jego sprawą nastała kampania  oszczerstw, negująca jej osobę i pozycję w społeczności Aleksandrii. Ponieważ nie przyjęła chrześcijaństwa nazwano ją ” boginią wiedzy.” Wiadomo, że nie było przyzwolenia dla żadnych bogiń więc… Bestialstwo z jakim spotkało się jej ciało to śmierć męczeńska. Może i nieobca na tamtejsze czasy, acz nieprzystająca chrześcijanom tylko barbarzyńcom.

I chociaż nie zachowały się żadne jej pisma, a biblioteka aleksandryjska spłonęła, to jej gwiazda wciąż świeci. Imieniem Hepatii nazwano planetoidę 238, krater i grupę rowów na Księżycu.

e-wita